Recenzja

Alternative Ostrich 2016 | Recenzja | Zielony

Alternative Ostrich 2016

Jesień za pasem, coraz bliżej Święta, a Independence Day Push Race 11 listopada definitywnie zamknie sezon 2016. Ten rok mogę zaliczyć do udanych pod względem longboardowym – freerideowo dorzuciłem kilka slajdów, na paru zawodach byłem, portal całkiem ładnie się rozwinął. Dużym sukcesem okazało się regularne odpalenie Longboardowych Tłustych Czwartków w Łodzi – z tygodnia na tydzień liczba uczestników rosła, aż pod koniec października zakończyliśmy sezon wspólnym pushem po oświetlonych ulicach miasta. Czemu o tym piszę? Na potrzeby LTC, Alternative Longboards dał dancera Ostrich z najnowszej kolekcji, aby była jedna deska więcej dla wszystkich chętnych. Oczywiście, poza Tłustymi deska była pod moją pieczą, więc grzechem byłoby jej solidnie nie przetestować, czy nie poprawić densowych skillsów.

Specyfikacje

Długość – 115 cm
Szerokość – 24 cm
Wheelbase – 73 cm
Concave – Radial
Flex – Medium
Przeznaczenie – Dancing
Waga – 2.10kg

ostrich_main

Pierwsze wrażenia

Sam Struś przyszedł bez gripu, więc szybko poleciałem do sklepu kupić rolkę, aby nakleić go w najbardziej kluczowych miejscach – na tailach i krawędziach deski. Zwykle na dancerach nie nakleja się papieru ściernego na środku deski, bo utrudnia to płynne stawianie kroczków. 115 cm długości, łagodny concave, duuuże taile, ostre krawędzie i niska waga – sam deck waży ciut ponad 2 kg, co przy jego rozmiarach jest naprawdę dobrym wynikiem. Od spodu mamy świetną, moim zdaniem, grafikę autorstwa Przemka Kotyńskiego – ładna, kolorowa i jak zapewnia producent, odporna na zarysowania. Deska przyszła ze zmienioną grafiką na górze – zamiast negatywu były loga Alternative, Golongboard.pl, Longboardowych Tłustych Czwartków i Longboatu.

ostrich-profile-17

Jak widzicie na powyższym obrazku, blat ma kilka warstw – 1 – grafika góra, 2 – włókno szklane, 3 – włókno węglowe, 4 – fornir, 5 – rdzeń i 6 – grafika dół.  To nie jest tylko prosta, drewniana sklejka – łączenie różnych materiałów w unikalny sposób to efekt ciężkiej pracy i masy doświadczenia chłopaków z Alternative. Nikt nie robi desek tak jak oni!

Dokręcamy traki i na asfalt!

Wrażenia z jazdy

Od razu zaznaczmy – nigdy wielkim fanem tańczenia na desce nie byłem, ani żadny ze mnie Micheal Flatley czy Michaił Barysznikov. Ot, była sposobność podniesienia skillsów na flacie, to z chęcią skorzystałem. Także ta recenzja jest pisania okiem dancerowego nowicjusza, który na desce jeździć umie, ale pięknie nie pofika. Tyle tematem wprowadzenia.

Zacznijmy od tego, że Ostrich jest duży – ma dużo miejsca między truckami, dużą szerokość, duże taile i dużego małego chłopca na grafice. Może sprawiać wrażenie wręcz ociężałego. Jednak gdy dokręci się do niego trucki i kółka, to okazuje się dosyć lekki, a przy luźnych truckach będzie całkiem skrętny. Choć jego wheelbase to aż 73 cm, to mógłby konkurować w miejskim slalomie z niejednym cruiserem. Wszystko za sprawą dobrze ukrytych wheel flare’ów / wheel wellsów – od góry w ogóle ich nie widać (ani nie czuć), tak samo od spodu, a jednak patrząc na blat z boku widać zwężenie w okolicach kół. Dzięki temu koła do 70 mm wchodzą bez problemu nawet na trakach – luzakach.

Dużo miejsca na Ostrichu równa się dużemu tanecznemu parkietowi. Nauka podstawowych kroków to pestka – zawsze jest dodatkowych kilka centymetrów na sklejenie ładnej parady. Jednocześnie Ostrich jest świetnym wyborem dla osób początkującychdużo miejsca to stabilniejsza, szersza postawa i łatwa nauka podstaw jazdy. Nie bez powodu to właśnie ten model został wybrany do pierwszej prawdziwej szkoły nauki jazdy na longboardzie – Longboardmanii.

Duże taile – temat o tyle ciekawy, bo nie każdemu one pasują. Dla początkujących tancerzy duże taile są dużym ułatwieniem – rider nie musi wkładać tyle siły w podbicie deski i szybciej „czuje”, o co kaman w podrzutach czy manualach. Jednak po pewnym czasie takie przedłużone ogony zaczynają wadzić – mogą utrudniać utrzymanie pełnej kontroli, zamiast delikatnych ruchów trzeba je mocniej akcentować. Ale taile zawsze można obciąć ;). Mi takie duże noski bardzo pomogły w opanowaniu różnych wariacji Tiger Clawów i Bonelessa, tylko manual nadal zostaje poza moim zasięgiem.

Flex medium mógłby oznaczać, że pod moimi 80 kg deska powinna ładnie się bujać góra – dół. Przy wyższych skokach i szybszych ewolucjach blat wręcz szorował o ziemię – miało to jednak miejsce tylko przy naprawdę maksymalnych obciążeniach i masie na samym środku deski. Co ciekawe, w Łodzi mamy jeszcze jednego Ostricha, także w wersji medium, jednak on takiego dużego flexa nie ma. Być może mój z czasem się wyrobił – niestety, teraz ciężko mi jest z ręką na sercu powiedzieć, czy głęboki flex testowanego Strusia był od nowości, czy przyszedł dopiero z czasem.

alternative ostrich

I tutaj dochodzimy do jedynej wady Ostricha – odporność taili na ostre katowanie. Jak niektórzy za pewne wiedzą, wytrzymałość materiałów można testować pod różnym kątem – na siły zgniatające, rozciągające, na łamanie, na warunki atmosferyczne, na ogień, na wodę i tak dalej (proszę bez hejtu o nieprofesjonalne terminy, ja od pacjentów nie wymagam, aby wiedzieli, co to jest cholecystoduodenopankreatografia wsteczna 😉 ).

Alternative’y wytrzymują naprawdę wiele – grafika jest nie do zdarcia (serio, serio), złamać je to sztuka, która udała się niewielu. Jednakże boki, a szczególnie taile, łatwo się kruszą – zaczynają wypadać drzazgi i odsłania się włókno szklane. Takie jest życie dancera – z pierwotnych 115 cm teraz zostało 113, jednak są deski, które ładniej się „starzeją” – choćby Loaded Bhangra. Ten problem ma jednak zniknąć w wersji 2017 – tajemnicą poliszynela jest fakt, że w zaawansowanej fazie testów są uretanowe sidewalle, które wyeliminują problem strzępienia się taili.

Podsumowanie

Alternative Ostrich 2016 to świetna opcja zarówno dla zupełnych świeżaków, jak i bardziej zaawansowanych riderów. Za 599 zł dostajecie blat, który jest lekki, świetnie wykonany z najlepszych materiałów, z piękną, odporną na zarysowania grafiką i całkiem rozsądną wytrzymałością (no może oprócz tych nieszczęsnych taili). Ja mogę tylko ogromnie podziękować chłopakom, że mi dali możliwość pokatowania dancingu na wyższym poziomie, a łódzkim riderom na darmowe poznanie ich świetnego Ostricha na Longboardowych Tłustych Czwartkach. To naprawdę świetna firma, która dba o rozwój sceny na wszystkich możliwych poziomach – robi dobre deski w dobrych cenach, wspiera najlepszych riderów, organizuje zawody i dorzuca cegiełki innym organizatorom, a także robią longboardowe filmy i  zapraszają wszystkich do swojej manufaktury. 

Teraz tylko czekamy na nowy lineup 2017!