Recenzja

Cloud Ride Ozone 86a | Recenzja | Faja

Przez praktycznie ostatnie dwa sezony jeździłem cały czas na kołach Remember Hoots. Podobały mi się, bo były bardzo śliskie, wręcz lodowe. Przez to w slajdzie szły całkowicie bez oporu, momentami aż za bardzo. Dlatego też kiedy zacząłem robić stand up slajdy przy większych prędkościach stwierdziłem, że czas zmienić koło na coś bardziej kontrolowanego.

Mój wybór padł na Cloud Ride Ozone o twardości 86A. Koła pozyskałem na początku lipca za 220 zł od naszego dobrego ziomka Andrzeja, który zajmuje się ich dystrybucją nad Wisłą.

Zanim powiem Wam jak przebiegało ich użytkowanie, kilka informacji od producenta.

cloud-ride-ozone-70mm-86a-purple-longboard-wheels

Specyfikacja

Średnica – 70 mm (dostępne również w wersji mini – 66 mm)
Szerokość – 48 mm
Contact Patch – 37 mm
Twardość – 86A (dostępne również 80A i 83A)
Rdzeń – centerset
Powierzchnia – stoneground

Pierwsze wrażenia

Na początku bardzo fajnie, a potem jeszcze lepiej! Ale może po kolei. Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy po wzięciu kół do rąk, to ich twardość. Choć bardziej pasowałoby tu stwierdzenie o braku twardości. Bo pomimo tego, że jest to 86a to przy wywieraniu nacisku na powierzchnię koła uginają się lekko, bardziej jak taka typowa 80-tka. Wszystko przez uretan od Cloud Ride, który jest bardzo specyficzny i zachowuje się inaczej niż wskazywałby jego durometr.

Jak już się naoglądałem i namacałem przyszedł czas na jazdę, założyłem więc je na trucki i pojechałem na Warszawską Agrykolę przetestować sprzęt.

Wrażenia z jazdy

Już jadąc na miejscówkę zauważyłem, że koła mają dosyć niski rollspeed, aczkolwiek może to być moje subiektywne odczucie, ponieważ jak wspominałem na początku przez praktycznie dwa sezony jeździłem na Hootsach, które mają bardzo duży rollspeed.

Jeżeli chodzi o same slajdy to początkowo ozony mają delikatny, ale wyczuwalny release point, a podczas slajdu są bardziej maślane niż lodowe i bardzo dobrze kontrolowane. Przy odpowiednio dużym odciążeniu lecą bardzo daleko w slajdzie i mają spokojny grip point. Dzięki temu można przeciągnąć slide do prawie zerowej prędkości, a mimo to ładnie go zakończyć.

cloud ride ozone 86a

Dużym plusem jest to, że pomimo swojej charakterystyki koła bardzo dobrze trzymają w zakrętach czy przy carvingu (testowałem je przy prędkościach 50-60 km/h). Te wszystkie cechy sprawiły, że koła bardzo przypadły mi do gustu od samego początku.

Muszę tutaj wspomnieć, że ich charakterystyka zmieniła się znacznie w momencie, gdy starłem ich zaokrągloną część przez co uzyskały ostrą krawędź.

Od tego momentu stały się bardziej kredowe niż maślane, zyskały większą przyczepność i gwałtowniejszy release point. Mi osobiście bardzo to odpowiada, bo czuję się pewniej przy dużych prędkościach i nawet przy sporym odchyleniu się do tyłu podczas slajdu nie ma ryzyka, że uciekną do przodu. Dużym plusem jest też to, że niezależnie od pogody czy rodzaju asfaltu zachowują się praktycznie cały czas tak samo. Wiadomo, że w ciepłe dni będą trochę bardziej śliskie, ale nie jest to jakaś bardzo zauważalna różnica wpływająca w dużym stopniu na jazdę.

cloud ride ozone 86a 2

Kolejną kwestią wartą poruszenia jest ich odporność na ścieranie. Określiłbym je jako dosyć wytrzymałe. Przez 3 miesiące starłem ok 1,5 cm, a jeszcze sporo materiału zostało. Ta wysoka wytrzymałość wpływa też na to, że nie zostawiają zbyt intensywnych śladów, a jedynie cienkie brązowe (bardzo słabo widoczne) linie.

Poprzez centralnie ułożenie rdzenia stożkują się w dosyć niewielkim stopniu, a zamiana kół miejscami szybko te stożki niweluje. Ja zmieniałem je praktycznie po każdej sesji i to wystarczało.

Ozony mają też sporą tendencję do łapania flatspotów, jeżeli za często ustawiamy deskę pod kątem 90 stopni podczas slajdu. Ja swoje zamieniłem w jajka podczas nauki sit downów, ale nie przeszkadza mi to w slajdach i nie jest jakoś bardzo odczuwalne (pomijając jazdę po mieście oczywiście).

Dobra trochę się rozpisałem, jest 01:44 w nocy z niedzieli na poniedziałek, więc czas to trochę podsumować i udać się na spoczynek.

_DSC1158

 

Podsumowanie

Za 220 PLN dostajecie bardzo dobrze slajdujące koła, które wybaczają dużo błędów i są bardzo łatwe w kontroli. W momencie, gdy stracą zaokrągloną krawędź zmieniają swoją charakterystykę, ale moim zdaniem wychodzi im to na dobre. W każdych warunkach zachowują się podobnie, są dosyć odporne na ścieranie, ale należy uważać, by nie zrobić flatspotów.

Uważam, że jest to bardzo dobre koło, które świetnie sprawdzi się w secie zarówno doświadczonego, jak i początkującego ridera.

PS. Jeżeli chcielibyście nabyć te koła to możecie to zrobić kontaktując się przez Facebooka z Andrzejem Makowieckim.