Recenzja

Cloud Ride Slusheez | Recenzja | Zielony

Cloud Ride w tym roku wypuściło 2 nowe modele slajdowych kół opartych na nowych mieszankach – Iceez i Slusheez. Recenzja tych pierwszych należała do Tuck Brothers, jednak drugie wziąłem w obroty tuż po Izdebkach. Czy nowe „chmurki” da się lubić?

Cloud Ride Slusheez

Specyfikacje

Średnica – 62 mm
Szerokość – 44 mm
Contact Patch – 36 mm
Twardość – 78a
Uretan – Slush formula
Rdzeń – offset
Krawędź – okrągła
Powierzchnia – stoneground
Kolor – niebieski

Pierwsze wrażenia

Slusheez to pierwsza prawdziwa nowość w lineupie Cloud Ride Wheels od 4 lat. Według producenta nowa mieszanka „Slush” ma zapewnić feeling w slajdzie pomiędzy formułami „Ice”, a „Classic”, czyli: łatwo zainicjować, łatwo kontrolować.

Same specyfikacje mówią tutaj dużo o przeznaczeniu koła – mała średnica,  niewielka powierzchnia styku i stoneground to przepowiednia łatwych slajdów. Dodatkowo rdzeń w lekkim offsecie ma zapewnić kontrolę i przewidywalność. Slusheez na pewno mają szansę na zdobycie wiernych fanów. Dosyć gadania, przejdźmy do…

Wrażenia z jazdy

Pierwszy raz założyłem Slusheez na slidespocie podczas tegorocznych Izdebek. 3 przejazdy i musiałem je zdjąć – schodziły w zastraszającym tempie! Bałem się, że po godzinie katowania te maleństwa pokażą swoje fioletowe wnętrza, a chciałem się z nimi trochę dłużej pobawić.

Na lokalnych, łódzkich spotach wytrzymały kapkę dłużej. Starałem się nie robić za dużo długich standupów, bo zostawiają tak grube, białe ślady, że raz wylądowałem na dołku i musiałem się tłumaczyć przed bagietami z Wydziału Narkotykowego, bo podobno nasz ulubiony slajdspot stał się także ulubionym dragspotem łódzkich narkosów. Żaden ze mnie Pablo Escobar, więc starałem się dopracowywać technikę i stylówkę podczas krótszych slajdów, nie narażając się na niepotrzebny kontakt z władzą.

Slusheez same się proszę o puszczanie ich bokiem – sama inicjacja to bajka, powrót ze slajdu to poemat, a o ich kontrolowalności mogą powstać legendy. Wszystko fajnie, jednak „slaszizzz” mają jedną podstawową wadę – niską wytrzymałość.

Zrobienie na nich flatspota jest łatwiejsze niż posmarowanie kanapki masłem. Kilkanaście razy po wykonaniu slajdu dłuższego niż 4 metry wracałem do jazdy prosto, a pod moją deską jakiś żołdak zaczyna strzelać z karabinu – TRATATATATATA. I niedziela przemieniła się w szary dzień. Jak widać na poniższym obrazku, każde z kół miało przynajmniej po jednym flatspocie, a jedno miało wręcz kształt ośmiokąta.

Wszystko co dobre kiedyś się kończy @cloudridewheels @golongboardpl #golongboardpl #poland #longboard #downhill #slide #core #szopaszopa

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Marcin Piwnik (@drbrowar)

Podsumowanie

Jeśli szukacie tanich kół, które dają mnóstwo frajdy – bierzcie Slusheez. Jednak liczcie się z flatspotami i z tym, że mogą nie przetrwać dłuższego katowania, szczególnie w upalny dzień na przyczepnym asfalcie. Ideałem byłyby ten uretan na dużym rdzeniu, jak w modelu Ozone, w rozmiarze przynajmniej 70 mm. Może w nowym sezonie?

Koła do kupienia w sklepie Szopa Szopa i Hell’s Boards.

 

You Might Also Like

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>