Eventy

Every Board Festival 2016 | Relacja | Przecin

Tegoroczny Every Board Festival zapowiadał się jako bardzo mocne wydarzenie – wymagająca trasa, Slide Jam, wyciąg, tor do skima, fala do Carvera, a to wszystko w pięknym Karpaczu. Wyruszyliśmy w piątek jednym autem – ja (Przecin), Zielony, jego żona Asia i Marcin Łobaczewski. Podróż przebiegła bez szczególnych atrakcji, jednak co chwila sprawdzaliśmy pogodę, bo od tygodnia prognozy zapowiadały, że będzie lało jak z cebra.

Do Karpacza dotarliśmy około godziny 19:00. Część trasy była już zabezpieczona, a po drodze mijaliśmy ziomków, którym robota wręcz paliła się w rękach – rozkładali na zakrętach snopy siana, naprzemiennie z oponami. Pojawiliśmy się w punkt z rozpoczynającym się Slide Jamem, organizowanym przez Hell’s Boards. Na dzień dobry przywitała nas niemiła sytuacja – ziomek na trike’u postanowił wyskoczyć z dużego kickera zbudowanego dla longboardzistów. Niestety, źle wylądował i połamał sobie nogę – na tyle poważnie, że musiał być operowany [zdrowiej mordo]!. Przykra sytuacja, ale z drugiej strony – gdyby to skleił to byłby królem EBF’u.

Po krótkiej przymusowej przerwie na trasę wjechały mocne lampy LED i rozpoczął się Slide Jam – jego część mogliście oglądać na żywo na naszym Facebooku.  Brakowało jedynie muzyki w tle, która nakręcałaby zawodników. Zamiast tego mieliśmy przyjemność słyszeć szum prędkości i slide’ujących kółek, czasem szuranie ochraniaczy czy głuche uderzenie ciała o asfalt. Uprzedzam, że nic nikomu się nie stało, a kontuzje skończyły się na siniakach i zadrapaniach.

W jury zasiadł Gogar, Alfa i Ignacy. Poziom polskich riderów jest wysoki i co chwila leciały heelside’y, toeside’y, sitdowny i colemany. Jednak to, co zapadło mi w pamięć, to nieograniczona kreatywność Bartka Zawadki z Wrocławia (II miejsce w zawodach) oraz jeden slajd Laury Godek z LYO Food, która zrobiła spektakularnego dupslajda – sitdown na tyle niski, że przyszorowała tyłkiem o asfalt. Co najlepsze, dokręciła go i odjechała!

Wyniki Slide Jamu

Panowie:
1. Michał Jakub Krzysztof (Kraków)
2. Bartosz Zawadka (Wrocław)
3. Michał Kostka (Kraków)

Panie:
1. Laura Godek (Kielce)
2. Aga Półtorak (Wrocław)
3. Sylwia Grad (Kraków)

Po Slide Jamie zostaliśmy w miasteczku EBF i imprezowaliśmy do późnych godzin nocnych. Pełna integracja i melanż – to lubię najbardziej w imprezach longboardowych. Na co dzień core sceny ma kontakt ze sobą przez social media, a takie wydarzenia dają możliwość spotkania się, zbicia piątki i pogadania.

Następnego dnia o 9:30 byliśmy już na starcie. Reszta powoli się dobudzała, wracając do życia po poprzedniej nocy. Kawa z foodtrucka i energetyki Devila to nie najlepsza forma śniadania, ale w tym przypadku cokolwiek, co szybko potrafi postawić na nogi, jest dobre. Organizatorzy kończyli zabezpieczać trasę, a start freeride’ów miał lekkie opóźnienie w stosunku do tego podanego w harmongramie.

Zjazdy przebiegły bez większych zakłóceń – było kilka gleb, jednak wszystko odbywało się dosyć sprawnie. Zawodnicy byli puszczani w rozsądnej kolejności – najpierw downhillowcy, później ci co lubują się w standup slide’ach, potem freeboardziści, trajki i na koniec początkujący, którzy oswajali się z trasą.

Opis trasy —> Marcin Piwnik
Sama trasa miała 900 metrów długości, średni spadek na poziomie 8%, dochodzącym w momentach do 16%, kilka łuków i jedną 180-tkę. Zjazd trwał około minuty, potem hyc do stacji wyciągu narciarskiego WINTERPOL i do góry. W teorii trasa miała być zamknięta z kilkuminutowymi okienkami co pół godziny dla przejazdu aut, a riderzy mieli robić tyle kursów ile wlezie. Jednak praktyka pokazała, że często gęsto nie można było na trasę wjechać, bo:
a to przyjechała dostawa.
a to pieszy wszedł na drogę.
a to ktoś musiał zjechać autem na dół.
Zjazdów freeride’owych zrobiłem 7, a miałem ochotę na więcej.
Sama trasa miała poziom średnio zaawansowany – na pierwszym łuku w prawo wchodziło się z na tyle dużą prędkością, że łatwo można było stracić przyczepność na śliskim asfalcie i uderzyć w siano (albo dziurę między snopkami). Obranie idealnej linii wymagało przyczepnych kół lub lepszego obycia z tym winklem. Potem prosta w dół zakończona podkręconą 180-tką w prawo – ja wolałem tutaj ciut wcześniej przyhamować, żebym nie tracił przyczepności w samym zakręcie. Na pewno EBF w tym roku to duży krok na przód, trasa wymagająca, a jednocześnie dająca możliwość na podniesienie swojego skilla.

Po 13:00 zaczęły się czasówki. Niestety, pogoda pozwoliła na przejście tylko jednej rundy – później spadł deszcz i lało już do wieczora. Bez większych niespodzianek najlepszy czas wykręcił Urban z Poznania. Drugi był Mateusz z Tuck Brothers, a na 3 miejscu Jakub Miazgowicz. Zaskoczeniem był udział Mata Olszowego, który w Bozkowicach zaliczył zderzenie z barierką i nabawił się kontuzji nogi. Przed startem zapytałem Mata o jego stan zdrowia – powiedział, że „jest spoko” i liczy, że obędzie się bez gleby, bo boi się o swoją nogę. Los mu nie sprzyjał – całe szczęście nic mu się nie stało. Wszyscy byli ciekawi przejazdu Dawida Pabiana – oldschoolowy rider, którego dewiza to „Footbrake for life”! Dawid wyjaśnił, że nie trzeba umieć slide’ów, aby wykręcać dobre czasy – w ogólnej klasyfikacji był piąty.

Wyniki downhill:

Panowie:
1. Jakub Urbański (Poznań)
2. Mateusz Wojciechowski (Opole)
3. Jakub Miazgowicz (Gajnik)


Panie:
1. Ewelina Kozłowska (Warszawa)
2. Laura Godek (Kielce)
3. Aga Półtorak (Wrocław)

Zła pogoda przyspieszyła drugą część integracji. Wieczorem w miasteczku Every Board Festival odbyła się oficjalna impreza dla riderów. Pod namiotem festiwalowym zrobiono parkiet i postawiono piwne ławeczki. Ciasno, ale przynajmniej na głowę nie padało. Za konsoletą stał Leszek Brzozowski ze sklepu Szopa Szopa. Impreza była epicka i kto nie był, niech żałuje!

Ostatniego dnia festiwalu wielu desek pogoda przywitała nas mgłą gęstą niczym mleko – widoczność ograniczała się do 10 metrów. Oczywistym było, że z zawodów nici. Postanowiono skrócić imprezę i rozdać nagrody wcześniej. W oczekiwaniu na wyniki, razem z Marcinem, postanowiliśmy nagrać kilka wywiadów. Zastosowaliśmy się do uwag odnośnie Setup of the Week i w nowej serii będziecie mogli dowiedzieć się znacznie więcej o riderach i ich sprzęcie. Sami jesteśmy ciekawi, jak to się przyjmie.

Teraz longboardziści powoli kończą sezon, deski idą do szaf w oczekiwaniu na cieplejsze dni sezonu 2017. Miejmy nadzieję, że spotkamy się wszyscy ponownie na Every Board Festival 2017!

Wyniki V edycji EBF mogliście oglądać live na naszym fanpage’u:
[fbvideo link=”https://www.facebook.com/golongboardpl/videos/1220184168004378/” width=”500″ height=”400″ onlyvideo=”1″]

Na zakończenie zobaczcie czasówkę Marcina.