Free Spirits | Recenzja | Zielony

Setup of the Week #8 – Katarzyna Hajdan
23 sierpnia 2016
Setup of the Week #9 – Hałasek
30 sierpnia 2016

Free Spirits | Recenzja | Zielony

Firma Free Wheels już od jakiegoś czasu istnieje na rynku i od samego początku stara się nadążać za trendami. Gdy pojawił się duży hype na łatwe koła do slajdów, jak Remember Hoots czy Cult Chronicle, wypuściła swoją linię Platinium Formula z kołami Thoughts i Quincies, która stała się bardzo popularna na całym świecie. Teraz znowu wiele firm zaczęło sypać kołami szerszymi, bardziej freeride’owymi, ale nie wymagającymi tak dużych prędkości do puszczania deski bokiem. Free nie pozostało w tyle, ulepszyło swój uretan i oto przyszły na świat koła Spirits w nowej formule Platinium Plus. Grzech byłoby nie spróbować, więc zaopatrzyłem się w komplet u Hell’s Boards i rozpocząłem testy.

Specyfikacje

Średnica – 70 mm
Szerokość – 51 mm
Contact Patch – 48 mm
Twardość – 78a
Krawędź – ostra
Rdzeń – offset
Powierzchnia – gładka
Kolor – niebieski lub żółty

hd_product_70mm-Free-Spirits-Array-(Set-HD)

Pierwsze wrażenia

Koła po wyciągnięciu z folii był dosłownie do siebie przyklejone – mogłem trzymać cały set tylko za jedno z nich. Zapowiadało to dużą przyczepność, przynajmniej na samym początku. Spiritsy wyglądają jak koła do cruisingu – duże, 70 mm średnicy, miękkie. Jednak są one odlane z uretanu Platinium Formula Plus, czyli teoretycznie tego samego, co w ultraslajdowych Free Thoughts czy Quincies. Jednak dodatek „Plus” nie jest od parady – koła są delikatnie bardziej miękkie (z 79a na 78a) i według zapewnień producenta są bardziej przyczepne i przewidywalne w slajdzie.

Te właśnie zapowiedzi spowodowały, że musiałem spróbować tych kół. Miałem wcześniej Free Thoughts, jednak w pewnym momencie zaczęły być zbyt śliskie – brakowało kontroli, szczególnie przy długich standupach. Nie przedłużając, wsadziłem koła do deski i ruszyłem pojeździć.

Wrażenia z jazdy

Na początek chwilkę pocruisowałem po łódzkich zaułkach i mogę powiedzieć, że Spiritsy po wyjęciu z pudełka zachowują się bardzo przyjemnie na zwykłe odpychanie po mieście. Wystarczająco duże, aby połykać nierówności typu kostka brukowa czy małe dziury w asfalcie, mają dobrą prędkość toczenia i gdy nie zetrzemy pierwszej warstwy – slicka – są przyczepne. Jednak nie to było powodem zakupu Spiritsów – miały być ekstra w slajdzie. Poszedłem na slajdspot, aby podriftować i zeszlifować trochę powierzchnię.

Tutaj pojawił się problem – gdy koła mają jeszcze slicka, są BARDZO przyczepne. Naprawdę, można spokojnie porównać to z typowo downhillowymi kołami jak RAD Advantage czy Cult Rapture. Pierwszych 5 slajdów na ręce przy prędkościach 60+ km/h  zrzucało mnie z deski jak szmacianą lalką. Jeśli ktoś nie umie w ogóle robić slajdów, będzie mu bardzo ciężko koło złamać, szczególnie, że mi zajęło dobrych 20 mega długich slajdów po kilkanaście metrów, aby dokładnie zetrzeć slicka i wreszcie zacząć robić slajdy na stojaka.

I jak ostatecznie zachowują się w slajdzie? Wyśmienicie! Naprawdę, nie kłamiąc, jest to teraz moje ulubione koło. Inicjacja slajdu jest bardzo łatwa, jednocześnie koło samo nie puszcza w nieoczekiwanym momencie. Tak samo z powrotem ze slajdu – jest on wyczuwalny, ale jeszcze ani razu koło nie złapało gripa w nieoczekiwanym momencie. Nie jest to „koło oszustów” jak Free Thoughts czy Remember Hoots (które slajdują za nas), jest jednocześnie „łatwe” i dobrze kontrolowalne.

Przez to, że Spiritscałkiem szerokie (51 mm) i miękkie (78a) wydaje się, że są bardzo przyczepne w drifcie. Nieprawda – idą bardzo daleko, porównywalnie z Remember Savannah Slamma, Volante Checkers czy Cult Classic. Przy wyższej temperaturze (+30 stopni) zaczynają być wręcz zbyt śliskie, co może skończyć się wyjechaniem deski spod nóg. A jak z wytrzymałością? Platinium Formula zapewnia baaardzo długą żywotność koła – w miesiąc udało mi się zjechać koło zaledwie do 66 mm, co naprawdę jest dobrym wynikiem.

Dodatkowym atutem jest to, że przy wyjątkowo długich slajdach koła zaczynają zostawiać cienkie (lecz widoczne), niebiesko-białe ślady. Nic tak nie poprawia humoru jak dobrze oznakowany spot na koniec slajdsesji. Jedyną wadą, jaką odkryłem jest stożkowanie się koła w miarę zużycia – ale nie da się tego uniknąć przy offsetowym ustawieniu rdzenia. Jednocześnie ten uretan ciężko sflatspotować – nawet robiąc długie sitdown slajdy w poprzek asfaltu, koła nadal pozostają okrągłe. Na zdjęciu poniżej te grube ślady to Volante Morgan, a te cieńsze to właśnie Free Spirits.

Wymiary Spirits pozwalają spokojnie je wziąć na downhill do 60 km/h. Ja swoje testowałem na Senince, i świetnie dawały sobie radę – i się pościgałem, i porobiłem predrifty w zakrętach. Pure fun.

Podsumowanie

Szczerze powiem, że Free Spirits stały się moim numerem jeden, jeśli chodzi o koło do standupów i ogólnie rozumianego freeride’u. Dają bardzo dużo radości z jazdy, są łatwe w obsłudze i bardzo żywotne. Jedyną trudność może sprawić zdarcie slicka – jak ktoś slajdów nie umie robić, będzie musiał się dużo narobić, aby Spiritsy dotrzeć. Jest tak dobre, że gdy wsadziłem swój objeżdżony komplet kumplowi do nowej deski, musiałem zaopatrzyć się w nowy set w sklepie szopaszopa.

A gdzie można kupić? Hell’s Boards i Sklep szopaszopa.

Zielony
Do południa leczy cudze rany, po południu łamie swoje nogi

Dodaj komentarz