Rafał w podróży. Dubaj i Singapur

First news on 2015 lineup from Alternative Longboards!
19 stycznia 2015
LTC – fotorelacja z zeszłego tygodnia / Eska TV / Plany na 2015
21 stycznia 2015

Czas wrócić do korzeni – Let’s surf!
Czyli zwiedzamy pół świata na Longu.

Podobno w Polsce teraz pada śnieg.. mnie na szczęście to ominęło i zamiast piłować auto na ręcznym pod Tesco zabieram Was w podróż na Antypody. Jak pewnie wiecie, longboarding został zapoczątkowany przez surfer’ów, którzy znudzeni brakiem fal postanowili przyczepić kółka do swoich desek i spróbować wypełnić tym lukę czasową. Ja lecę sprawdzić jak to jest bez kółek.
Plan jest, aby dolecieć do Australii i przesiąść się na deskę surfingową, wychillować etc.. Oczywiście nie to jest głównym celem tego postu, a podzielenie się doświadczeniami z podróżowania i zwiedzania z deską pod stopami, czyli o czym pamiętać podczas przygotowań jak i w trakcie, na co uważać.
Tripa zaczynamy w Warszawie, skąd bezpośrednio do Dubaju. Następnie prosto do Singapuru > Sydney > i wreszcie Gold Coast – raj dla surferów!

Untitled

Moimi partnerami w podróży (niestety w ostatniej chwili wyszło tak, że jedynymi) są:

Loaded Fattail. Generalnie nic skomplikowanego, długość 96.5 cm.


Penny Board 22’’

Pakujemy się
Mniejsza decha jest o tyle zajebista do podróży, że mieści się do bagażu podręcznego (po rozmontowaniu ofc.) i co najważniejsze bardzo mało zajmuje miejsca.

Jeśli chodzi o większego dziada, to trzeba pomyśleć o jakimś pokrowcu. Myślę, że 26,60 zł za pokrowiec na narty to nie dużo, a może zapobiec jakimś potencjalnym uszkodzeniom (allegro.pl).

Untitled5

Jako przewoźnika wybrałem linie Emirates. Podobno drogie, ale patrząc na limit bagażu 30kg (w tym sprzęt sportowy!) , i liczne promocje (cały trip bez jednego wewnętrznego lotu 4,000 zł – kto latał na tej trasie wie, że lepiej nie znajdzie). Poza tym, może się nie rozbije jak Air Asia kilka dni temu.

StartUntitled

Startujemy z Wawy i już pierwsza niespodzianka – upgrade do Business (wart jakieś 3-4k zł) za free (F*ck yea!) – W sumie, kto by leciał z Polski w pierwszy dzień świąt..
Plan jest, aby skuć się dobrą whiskey z lodem i pójść na 6h spać

Pierwszy przystanek w Dubaju – i tu można się niemiło zaskoczyć, bo tu zwyczajnie nie ma chodników (chyba, że 6 pasmowa autostrada). Każdy ma tutaj samochód i raczej nie ma ochoty na jazdę czymś innym. Jedyne miejsce, które można wykorzystać to Dubai Marina, którego deptak ma kilka kilometrów

Miasto generalnie świetne, ale jak powiedział mi jeden z tutejszych mieszkańców: „To miasto bez historii, tutaj wszystko zostało kupione”. Coś w tym jest, patrząc na to, że większość tutejszych atrakcji to centra handlowe, hotele, największe budynki etc.

Podsumowując Dubaj:
+ Wszystko tu jest największe, najdroższe
+ Po prostu każdy tu musi przyjechać, ale nie radze na dłużej niż 1 tydzień (chyba, że chcesz przeczytać wszystkie książki, na które nigdy nie miałeś czasu)
+ Świetne metro i klimatyzowane przystanki, tanie taksówki
Mało miejsc do jazdy
Nie popijemy sobie alko, bo jest zwyczajnie zabronione

Nie ma co, lecimy dalej. Next stop: Sinagpore

Singapur – państwo, miasto, wyspa gdzieś daleko na końcu Malezji. Z racji, że to kolejna dawna kolonia brytyjska, językiem urzędowym oraz najczęściej używanym jest angielski + dużo Hindusów.
Wychodząc z klimatyzowanego, sterylnego metra (tutaj jedzenie kosztuje 500$S), taksówki, lotniska od razu dostajemy po twarzy gorącym, wilgotnym azjatyckim powietrzem (coś jak w zaparowanej łazience).
W przeciwieństwie do Dubaji, tutaj już mamy chodniki, parki, alejki, zjazdy, tory, itd. Itd. Itd. – generalnie raj dla wszystkich lubiących miejski crusing – kot miasto! (nawet lew jest w godle)

Untitled9

Miasto kipi od sportu. Wszędzie znajdziemy boiska sportowe, baseny, ścieżki rowerowe i wreszcie genialne ogrody! W niektórych miejscach nie można jeździć, ale na szczęście wszystko prawidłowo zaznaczone i nie ma żadnych kar, więc… no, ten tego..

Zdjęcie poniżej może mało ciekawe, ale zwróćcie uwagę na chodnik – tutaj każda, nawet najmniejsza szczelina jest wypełniona betonem – taki mały szczegół, ale poprawia komfort:

Untitled21

Byłem z wizytą u chłopaków z LongBoardLove, prowadzących największy w Sin (są podobno dwa) sklep w podnóża górki Mount Feber Park:

Chłopaki mają świetny serwis, ogromny asortyment i co najważniejsze pasje do tego co robią! W razie czego, polecam uderzyć do nich o wszelaką pomoc/poradę oraz wspólną jazdę.

Jeśli ktoś będzie miał okazję być tam, zwróćcie uwagę na drzwi wejściowe – wlepka Golongboard.pl już tam jest!
Z racji dużego zainteresowania założona została grupa Singapora Speed Movement

I uwaga, nie taka mała – ponad 4,500 członków! Patrząc na to, że miasto ma jakieś 5m mieszkańców

Miałem okazję pośmigać z chłopakami i dziewczynami nocą po Mount Faber Park jednak moje GoPro nie wyrabia w ciemności – coś jednak dorwałem :

Podsumowując Singapur
+ Świetna infrastruktura

+ Perfekcyjne miejscówki do jazdy
+ Koledzy i koleżanki z Singapura Speed Movement
− Ciepło, wilgotno -wyobraźcie sobie
− Wódka szybko ucieka

Kolejna relacja już z Kangaroo Land!
Se ya!

Dodaj komentarz